Monday, May 7, 2007

Cudak Sudak



Do głównej atrakcji Sudaku doszliśmy w "nowej" konfiguracji - tym razem szedłem z Asią. Odłączyliśmy się przypadkowo (jak to zawsze bywa) od grupy, bądź grupa od nas.

Po drodze minęliśmy monumentalny pomnik, relikt głębokiego socjalizmu, przedstawiający chyba ojca z dzieckiem, a może to była alegoria Ukrainy i wielkiej Rosji?


Bliżej twierdzy teren stawał się bardziej pofałdowany i górzysty. Okoliczne skałki przyciągały amatorów alpinizmu, którzy niczym pająki wspinali się dzielnie po idealnie pionowej gładzi skalnej.





Teraz piję piwo pod twierdzą genueńską.


Kilka lat temu byłem tu już z Kusym, Grześkiem i Kingą. Pamiętam jak dziś, że Kusy nie wszedła na zamek i został na piwie. Wtedy nie mogłem tego zrozumieć - jak można nie chciec zwiedzić takiej twierdzy? Teraz już chyba mogę to pojąć.

Nadszedł czas nowego wyboru nowego celu. Pod twierdzą z Pawłem znaleźliśmy na mapie ciekawy punkt. Kilkanaście kilometrów za rezerwatem Koktebl, - napis Jużne. Położenie tej miejscowości odpowiadało nam bardzo - jakieś 5-10 km od morza (dokładność mapy nie była zachwycająca...). Argumentem koronnym był fakt położenia niedaleko Teodozji. Nadszedł czas negocjacji z kierowcami marszrutek. Do rozmów zostaliśmy oddelegowani z Asią, (radziliśmy sobie przyzwoicie z ukraińskim). Początkowo było trudno. Stawki były zaporowe jak na studencką kieszeń. Obie strony starały się przedstawić swoje racje, jednak udało się dogadać na przyzwoitym poziomie - poniżej połowy wyjściowej ceny. Asia powiedziała, że jestem twardy w negocjacjach:)

No comments: