Na rozbicie namiotów wybraliśmy wschodnią część półwyspu. Głównym argumentami miały być: - ciepły, słoneczny poranek, a także widok na wschodzącą gwiazdę. Nie wiem, czy ktoś oglądał wschód słońca - ja spałem. Wiało jak cholera.
Z pewnymi trudnościami udało się w końcu rozbić namioty, poszliśmy na plaże, Qbi dostał suszone ryby, zrobiliśmy (Asia, Sierp i ja) kilka zdjęć kładącego się spać słońca.
Zaraz potem rozpoczęły się przygotowania do wieczerzy. Usiedliśmy w kółku, niczym pingwiny, chorniąc się przed wyziębiającym działaniem wiatru. Godleś rozpalił pseudo ognisko w szczelinie skały
, bo konicznie chciał sprawdzić jak palą się krowie odchody. Menu kolacji było bardzo ciekawe. W dużej części składało się z kaszki mannej, płatków ryżowych i zupek chińskich. Znaczącą pozycją kaloryczną był też granulat sojowy. Wodę ugotowaliśmy na maszynce gazowej - moja maszynka - sławetna benzynowa rakieta - nie doczekała się momentu uruchomienia. Tylko raz zawitaliśmy na stację benzynową, jednak brak pojemnika na oktany udaremnił operację tankowania. Tak to już jest z naturą ludzką, że najczęściej wybieramy rozwiązania dobre, najprostsze - często nie najlepsze, nioptymalne, najmniej wynagajce i angażujące jak najmniej środków. Heurystyka dostępności zdecydowała o niuruchamianiu rakiety, wygrała opcja najmniej skomplikowana. Ograniczeniem kombinacji posiłków była jedynie nasza wyobraźnia, Królował Godleś, który zmiksował soje, kaszkę, płatki ryżowe, przecier pomidorowy i chyba jeszcze kisiel albo budyń (albo te dwa składniki razem). Wyrażnie można wyodrębnić dwa czynniki integrujące grupę - zimno i alkohol. O ile wpływ tego drugiego na rozluźnienie rozmów jest oczywisty, o tyle drugi element - zimno ma znacznie ciekawsze podłoże. W świecie nauki istnieją teorie wyjaśniające powstanie ludzkiej inteligencji właśnie dzięki zmianom klimatycznym. Otóż w okresie zlodowaceń następowały bardzo znaczne wahanie średniorocznych temperatur. Zdolności adaptacji ewolucyjnej do tak nagłych zmian, w tak krótkch okresach czasu były i są poważnie ograniczone. Człowiek zatem, chcąc przetrwać zmuszony był do wykorzystania innych czynników (pozaewolucyjnych) pomagających w przetrwaniu. Na łamach tych teorii wtedy właśnie zaczęly funkcjonować grupy ludzkie, powstały szczątkowe języki, które pozwalały pierwotnym ludziom na wymianę doświadczeń i ich kumulację. Wiedza o ubiorze, o metodach polowań czy o sposobach leczenia chorób wzastała szybko, znacznie szybciej niż możliwe byłoby to na gruncie samej ewolucji.
Odpowiednia zawartośc promili alkoholu we krwi zaowocowała wybitnie muzycznym charakterem wieczoru. Przebojem stawała się każda piosenka, której znaliśmy choć trzy słowa. Śpiewy trwały do późnych godzin nocnych - do momentu, kiedy skończyło się piwo i jarzębinówka. Powstawały nowe memy.
Było wczesne lato, i cholernie wiało
Dużo wina się piło i mało się spało...
Noc była wietrzna i wychładająca, ale namioty przetrawały ją bez uszczerbku. Ranek był pogodny. Miejscowi rybacy wyruszyli na połów.


Właściwe śniadanie zjedliśmy dopiero po zakupach w lokalnym magazinie, w oczekiwaniu na marszrutke do Kercza.
post scriptum
satelitarne zdjecie miejsca gdzie spalismy - Kurortnoje!
Z pewnymi trudnościami udało się w końcu rozbić namioty, poszliśmy na plaże, Qbi dostał suszone ryby, zrobiliśmy (Asia, Sierp i ja) kilka zdjęć kładącego się spać słońca.
Zaraz potem rozpoczęły się przygotowania do wieczerzy. Usiedliśmy w kółku, niczym pingwiny, chorniąc się przed wyziębiającym działaniem wiatru. Godleś rozpalił pseudo ognisko w szczelinie skały
, bo konicznie chciał sprawdzić jak palą się krowie odchody. Menu kolacji było bardzo ciekawe. W dużej części składało się z kaszki mannej, płatków ryżowych i zupek chińskich. Znaczącą pozycją kaloryczną był też granulat sojowy. Wodę ugotowaliśmy na maszynce gazowej - moja maszynka - sławetna benzynowa rakieta - nie doczekała się momentu uruchomienia. Tylko raz zawitaliśmy na stację benzynową, jednak brak pojemnika na oktany udaremnił operację tankowania. Tak to już jest z naturą ludzką, że najczęściej wybieramy rozwiązania dobre, najprostsze - często nie najlepsze, nioptymalne, najmniej wynagajce i angażujące jak najmniej środków. Heurystyka dostępności zdecydowała o niuruchamianiu rakiety, wygrała opcja najmniej skomplikowana. Ograniczeniem kombinacji posiłków była jedynie nasza wyobraźnia, Królował Godleś, który zmiksował soje, kaszkę, płatki ryżowe, przecier pomidorowy i chyba jeszcze kisiel albo budyń (albo te dwa składniki razem). Wyrażnie można wyodrębnić dwa czynniki integrujące grupę - zimno i alkohol. O ile wpływ tego drugiego na rozluźnienie rozmów jest oczywisty, o tyle drugi element - zimno ma znacznie ciekawsze podłoże. W świecie nauki istnieją teorie wyjaśniające powstanie ludzkiej inteligencji właśnie dzięki zmianom klimatycznym. Otóż w okresie zlodowaceń następowały bardzo znaczne wahanie średniorocznych temperatur. Zdolności adaptacji ewolucyjnej do tak nagłych zmian, w tak krótkch okresach czasu były i są poważnie ograniczone. Człowiek zatem, chcąc przetrwać zmuszony był do wykorzystania innych czynników (pozaewolucyjnych) pomagających w przetrwaniu. Na łamach tych teorii wtedy właśnie zaczęly funkcjonować grupy ludzkie, powstały szczątkowe języki, które pozwalały pierwotnym ludziom na wymianę doświadczeń i ich kumulację. Wiedza o ubiorze, o metodach polowań czy o sposobach leczenia chorób wzastała szybko, znacznie szybciej niż możliwe byłoby to na gruncie samej ewolucji. Odpowiednia zawartośc promili alkoholu we krwi zaowocowała wybitnie muzycznym charakterem wieczoru. Przebojem stawała się każda piosenka, której znaliśmy choć trzy słowa. Śpiewy trwały do późnych godzin nocnych - do momentu, kiedy skończyło się piwo i jarzębinówka. Powstawały nowe memy.
Było wczesne lato, i cholernie wiało
Dużo wina się piło i mało się spało...
Noc była wietrzna i wychładająca, ale namioty przetrawały ją bez uszczerbku. Ranek był pogodny. Miejscowi rybacy wyruszyli na połów.


Właściwe śniadanie zjedliśmy dopiero po zakupach w lokalnym magazinie, w oczekiwaniu na marszrutke do Kercza.
post scriptum
satelitarne zdjecie miejsca gdzie spalismy - Kurortnoje!
No comments:
Post a Comment